Przy pieczeniu chleba…

Piotruś  po lekcjach w  ramach zajęć uspołeczniających był na  wycieczce nad  Wisłą.Ja zaniosłam do naprawy słuchawki wyciszające Mateusza,dowiadywałam się też w sprawie nowych okularów dzieci.Dziś  był  u  mnie właściciel mieszkania okazało się ,że  trzeba  dopłacić do ogrzewania 300 zł ,.obejrzał też awarię w łazience,Wieczorem poszliśmy na basen gdzie chłopcy mają indywidualnego Pana instruktora.Jutro zbiórka ministrantów.Jeszcze piekę  chleb dla chłopców.Jestem zmęczona,ale gdy się położę nie mogę spać.To wszystko z nerwów.Ciągle myślę o naszym mieszaniu na Śląsku, co miesiąc  muszę za nie płacić prawie 1000zł,a  tam  nie mieszkam.Gdym mogła je odremontować…i znaleźć uczciwych ludzi, którzy by  tam mieszkali a ja nie musiała bym ponosić kosztów  jego utrzymania.Szybciej też spłaciła  bym długi,ale…nie to takie trudne…Pragnienia to jedno a  realizacja to drugie.W grudniu ogłoszą listy  mieszkaniowe w Toruniu,czasami wydaje mi się,że…stanie się cud i nas  tam  umieszczą,ale większość czasu czuję,że to tak śmiała myśl,że aż wstyd ją wypowiadać.Dziś  w ogłoszeniu dojrzałam meble na sprzedaż 300zł,ale jeszcze  transport:(Nie stać  mnie na  nie  a bardzo  by się przydały  w tej naszej prowizorce mieszkaniowej,tylko czy to ma sens skoro siedzimy  tu na walizkach,bo musimy zmienić mieszkanie, decyzja odgórna.Tak tu weszłam i  …chce mi się płakać,tak  szczerze mam już wszystkiego dość,czuję takie ogromne zmęczenie.Ta ciągła niepewność,nic stałego, bo czego  mogła  bym być pewna…Nie mam nic, co dawało by mi poczucie bezpieczeństwa,stabilizacji.Dziś  założyłam nową zrzutkę,tak bez  wiary w  nią  nawet jej  nigdzie nie udostępniłam,bo  komu?Najszczęśliwsza  była by wtedy gdyby moją troską było tylko zdrowie chłopców  bo za dużo innych bied mam na głowie.Gdybym mogła wziąć kredyt w normalnym banku…ale niestety mogę się starać o pomoc jedynie  w instytucjach po za bankowych,a tam pożyczka zamiast postawić mnie na nogi  przygniotła by mnie jeszcze bardziej.Nie wiem jak tu stanąć na nogi,To wina lokatorów, jak o nich pomyślę  przechodzę wszystkie negatywne emocje,zrujnowali mi mieszkanie, zabrali poczucie bezpieczeństwa, całą radość jaką miałam.Czemu ja to piszę…nie wiem pewnie i tak nikt tego  nie czyta,ale ja  czekam na upieczenie chleba i tak  przelewam tu moje serce,po człowiek tego potrzebuje by mówić o swoich uczuciach, tylko gdy jest odrzucany, lekceważony,albo  uciszany zaczyna się co raz bardziej bać mówić …jednak potrzebę ma zawsze…ja też mam potrzebę  by mówić o tym co czuję,przeżywam…ale się boję, bo ludzie…

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 3.0/5 (2 votes cast)

Przetrwam.

Wczoraj skończyliśmy odrabiać lekcje po 22giej.Piotruś  miał  napad  złości i przez po nad godzinę siedział w łazience nie chciał wyjść.Trudno było  skłonić  go do pracy.Chłopcy strasznie szybko  rosną  dziś nie  miałam ani jednego T-shirtu  z długim rękawem  dla Piotrka, krótki rękaw też deficyt, jedynie 2 grubsze bluzy.Poranki są chłodne, dlatego koniecznie muszę mu kupić nowe  ubrania.Jutro w szkole są warsztaty na  temat  autyzmu, wstydzę się iść bo nie  mam butów, adidasy po  chłopcach podniszczone i spodni nie mam.Gdy biegnę tak normalnie do szkoły to mi nie przeszkadza taki skromy strój,ale tu będzie tyle ludzi …ładnie ubranych, krępuje  mnie mój wygląd.W tym miesiącu  nic  sobie nie kupię, w październiku chyba też.Najważniejsze  dla mnie jest wyjść na prostą i odłożyć pieniądze na odnowienie mieszkania na Śląsku.Mój niepokój  budzi taka niestabilna  sytuacja.Wiem,że jedyne,co  można zrobić do przetrwać ale  jestem już  taka zmęczona:(Chłopcy potrzebują nieustanej uwagi ,pomocy i siły,a  ja  czuję takie wypalenie, zmęczenie.W  piątek  chłopcy mają basen.Chciała bym jeszcze wznowić im hipoterapię,bo  to też bardzo im pomaga i Mateusz musi mieć nowe okulary.Muszę mu też kupić atlas przyrody do szkoły.Bardzo potrzebna  jest  nam drukarka,skaner,ale  na takim sprzęcie się nie znam,nie wiem czy taki za 100,200 zł to dobry zakup.Teraz  mnie  nie stać,ale mam taki plan by za jakiś czas to  kupić.Dużo Materiałów do rehabilitacji trzeba  drukować, powielać i muszę biegać z tym po mieście,a i do szkoły nie raz potrzeba takiej pomocy, np  w podręczniku nie można nic zaznaczać,podkreślać, więc zeskanowanie i powiększenie jakiegoś materiału bardzo by ułatwiło naukę.Chłopcy mają problemy ze wzrokiem, małe litery im giną,trzeba ćwiczyć rysowanie,kolorowanie itd.Jeden  z rowerów uległ awarii trzeba  zaprowadzić go do fachowca i pies na szczepienie od wścieklizny….Muszę dać radę:)

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Nie ugnę się…

Czekam  na zasiłki,mogły  by być już dziś,ale niestety.Zrobiło się chłodno, a Matusz nie ma dobrej kurtki, tak rośnie,że…wyrósł z ubrań.Finansowo wrzesień to bardzo trudny  czas a jak jeszcze  zwiąże się to z moją konkretną sytuacją…w środę byłam na wywiadówkach,zapłaciłam składki.Chłopcy kontynuują zajęcia na basenie , które dają im wiele korzyści, gdyż to indywidualna praca z nimi.Nasze  życie  skupia się  głównie na szkole  i rehabilitacji.Staram się wpierać  chłopców  jak tylko mogę.Czasem ogarnia  mnie zwątpienie, bo wszystko idzie jak po grudzie,od lipca,od naszego pobytu na Śląsku próbuję wszystko poskładać w całość.Bardzo  bym chciała  doprowadzić mieszkanie na Śląsku do porządku,ale  sama nie poradzę sobie  z tym i potrzebne są pieniądze.Obecnie jest ono ruiną.Remont  jest  konieczny,bo nawet jeśli chciała bym je zdać musi być odmalowane ,potrzebne są drzwi wewnętrzne, trzeba naprawić piec, zamontować baterie do wody itd.Nie wiem  kiedy to zrobię.Gdy jechałam do  Torunia miałam poczucie, że na Śląsku zostaje…dom.W oknach wisiały firanki, były meble, książki na pułkach,a teraz…nie ma do czego wracać,tu też  nie mamy domu,tylko wynajmujemy prostą stancję na potrzeby szkoły, a na  mieszkanie  komunalne czeka  się  nawet 10 i więcej lat.Te kilka lat jeszcze  chłopcy będą się uczyć w obecnej szkole,a co dalej…Chciała  bym zostać z nimi w Toruniu i żeby wszystko nam się ułożyło w tym kierunku,ale na dziś… dla mnie nie ma poczucia stabilizacji.Dlatego  tak ważna jest  sprawa  doprowadzenia mieszkania na Śląsku do porządku, tak by otwierając drzwi można było  poczuć,że wchodzi się do domu.Chłopcom też jest  to potrzebne.Piotruś i Mateusz przeżyli szok gdy zobaczyli w jakim stanie jest ich dom, pokój…Niestety jestem wobec tego bezradna, bo nie  mam kogo prosić o pomoc,a finansowo ledwie daję radę,gdyż przez  lokatorów popadłam w długi.Po woli wychodzę na prostą,z miesiąca na miesiąc będzie lżej,jednak nie od  razu.Żeby  nie zwariować, staram się  cieszyć tym co  mam.Takie niby drobne  sprawy jak to,że  chłopcy mają wszystko kupione    do  szkoły,że  są  najedzeni,że mają ubrania ,dobrą szkołę , psa….Czasem  to  jest  bardzo  dużo gdy  zapewniam dzieciom to, co powinnam   i…  mało bo to jest  mój obowiązek a  ja bym chciała więcej….Mam niepełnosprawne dzieci i chciała bym nie stracić ani dnia  aby im pomagać, rehabilitować…a  nie martwić się o to gdzie mieszkać:(Zamiast na remont  mieszkania chciała bym zbierać pieniądze na turnus rehabilitacyjny, na rehabilitację  w ciągu roku, na pomoce edukacyjne…Dużo  mam  na głowie,ale się nie ugnę:)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Rok szkolny-rok pracy.

Leeekcje  to jest to, co ogarnia  nasze życie.Jak ciężki pociąg  rusza  po woli  by po paru  chwilach nabrać tępa,  tak  rozkręca się szkoła ,a po  szkole  zadania  domowe.wczoraj  skończyliśmy przed 22 gą  dziś po 20ej.Chłopcy   realizują   normalny program szkolny,a   2  kl  gimnazjum to  nie przelewki, 5kl szkoły podstawowej też  ma swoje  wymagania.Więc żyjemy szkołą  od rana do  nocy.Dziś  gdy chłopcy byli  właśnie  w szkole wzięłam się za obcinanie psa.3  i pół godziny machania  nożyczkami,ale  nie  wygląda gorzej niż by wyszedł od psiego  fryzjera:)Nabrałam  już  wprawy.Jutro w szkole wywiadówki.Rok szkolny to  praca,wysiłek,ale  też poczucie stałości,bezpieczeństwa.Może rzeczywiście lekcje  domowe dla chorych dzieci   to trochę trudna sprawa, bo im ciężko  wytrwać  pod czas zajęć  w szkole a bo lekcjach powinni mieć  czas na odpoczynek,ale  takie są realia szkoły.Dla chłopców najgorsze są przerwy typu ferie, wakacje,a  dokładnie przystosowanie się powtórnie do roku szkolnego.Wakacje są potrzebne,ale zaburzają rytm trwający 10  miesięcy  i  mija  potem następne 2 miesiące  zanim dziecko  złapie rytm.Staram  się  pomagać  chłopcom  i  tak na prawdę  rok szkolny to nasz  wspólny rok,każde  zadanie, sprawdzian…to  nasza  wspólna  sprawa:)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Szkolny poniedziałek…

Poniedziałek…rano chłopcy  mieli  służbę ministrancką  na  7ą a  potem  szkoła  lekcje do  15:20.Chwila odpoczynku i  lekcje.Uczymy  się nadal ,tylko chwila  przerwy  na kolację.Dziś miałam  spotkanie w  szkole z Terapeutą Piotrusia,rozmowa na temat tego co będzie w tym roku  szkolnym(dużo  sprawdzianów…)o punktach, nagrodach, o tym nad  czym w tym roku będziemy  skupiać się  w pracy…To  bardzo budująca rozmowa.Cieszę się,że chłopcy się tu uczą.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dla chłopców…walczę…

Trzyma mnie choróbsko,  ale nie chcę skupiać się na sobie,dziś w nocy robiłam porządek z pocztą  nazbierało się  tyyle wiadomości. W tym też wiele  komentarzy z tego  bloga.Niektóre bardzo  mnie podniosły  na duchu:).Myślę,że  nie  ma już co płakać  nad tym co  było ale  robić konkretne plany i je  realizować.Do końca roku muszę wyjść z długów i  dołożyć pieniądze na  doprowadzenie mieszkania na Śląsku do porządku.Wszystkie ściany i sufity trzeba  naprawić i odmalować na biało, wstawić drzwi wymienić armaturę w łazience,uporządkować piwnicę…Jest  to  konieczne i jeśli  dostanę mieszkanie  komunalne  w Toruniu i tamto będę zdawała i jeśli nie dostanę, chłopcy skończą szkołę i będziemy musieli wrócić na Śląsk.Chciała bym tym się zająć  pod czas ferii zimowych,bo podczas szkoły się nie da wyjechać z chłopcami na kilkanaście dni , do tego potrzebne  są pieniądze, na farby,zaprawy,gipsy, farby kleje,zakup najtańszych drzwi.Jutro mam spotkanie w szkole z Terapeutą Piotrusia,w środę wywiadówki.Chłopcy dostali  już podręczniki,wszystko potrzebne do szkoły mają,prócz części przyborów na zajęcia artystyczne.Mam trochę kłopotu,gdyż chłopcy  mają na zajęciach pracę z telefonem,uczą się robić zdjęcia, a potem  przesyłania ich do komputera i  wykonywania z  nimi różnych rzeczy.Mój  kłopot polega na tym,że chłopcy nie mają telefonów,a ja mam taki ,że  w szkole go nie wyciągam;(Nie wiem jak rozwiązać  ten problem.Nie  tylko chodzi o kasę, bo telefon nawet  w lombardzie kosztuje ok 200zł z  dotykowym ekranem,ale  on  chłopcom po za zajęciami nie jest potrzebny.Jak go nie będą  mieli nie zaliczą materiału i nie nauczą się ciekawych rzeczy,ale  jak będą mieli to nie wiem czy go nie zgubią,nie zniszczą itd.Niby blacha sprawa, a  jednak…Następna sprawa  to basen, tak jak przed wakacjami chciała bym aby systematycznie chodzili na basen bo to im dużo dawało,ale  nie wiem czy takie bycie w wodzie samo w sobie wszystko załatwi, czy też nadal zajęcia z instruktorem, który ma cudowne podejście do chłopców i fachowo pracuje z nimi .Niestety to są koszty i nie wiem czy temu podołam.Bardzo ważne jest dla  mnie aby chłopcy mieli teraz sok  z noni, dobre enzymy  i witaminy.Chcę zakupić dobrej jakość kwas pangamowy.Byliśmy u okulisty i  u Mateusza trzeba zmienić szkła w okularach,a więc kolejny wydatek, Piotruś ma jeszcze nosić dotychczasowe.Systematycznie muszę też łatać braki w ubraniach  chłopców.Obecnie mają to niezbędne minimum,ale trzeba jeszcze  dokupić i bluzy i spodnie i skarpety,,,W tym wszystkim  dieta…dieta  to podstawa, przez te problemy z lokatorami ją zaniedbałam i jedyną dobrą tego stroną  była obserwacja chłopców i pokorne stwierdzenie,że to nie widzi mi się szalonej matki ale…konieczność dla chłopców.O tym ,że dieta bezglutenowa, bez  mleczna bez jajek i  mięsa  powszechnie obecnego w sklepach (tylko królik naturalnie chowany)jest  koszmarnie droga nie chcę nikogo zapewniać.A różnica jest  taka,że chłopcy to  już nastolatki i apetyt im dopisuje.Kiedyś słoiczek dżemu słodzonego ksylitolem starczał na tydzień a dziś  dobrze  jak na 2 dni.I znów gdyby  nie zawirowania z lokatorami, sama zrobiła bym zapasy, bo kupić jagody i ksylitol, wyjdzie taniej niż gotowy wyrób.Ale  nie było szansy.Będąc na Śląsku miałam do dyspozycji jeden sklep ze zdrową żywnością w sąsiednim mieście, dopiero przed wyjazdem podobny choć o wiele słabiej zaopatrzony powstał na miejscu, Toruń  pod tym względem  to bajka, sklepy są wspaniale zaopatrzone, niektóre bardzo blisko, są nawet miejsca gdzie można kupić gotowe wyroby garmażeryjne.Jedyny problem to kasa bo jak człowiek musi wychodzić na prostą to….Czekam na to aż wyjdę:)A najbardziej czekam  na grudzień, bo wtedy  będą ogłoszone listy mieszkaniowe,Na spotkaniu Pan Prezydent powiedział mi,,odwagi, głowa do góry”Szkoła mnie popiera w tych staraniach o mieszkanie.Gdyby stał się cud i dostali  byśmy się na listę mieszkaniową, to choć nie oznacza,że mieszkanie dostaniemy za chwilę,ale była by to już prosta droga  do celu.Dla nas mieszkanie to największa potrzeba.Teraz ogromne pieniądze idą na opłatę najmu i mieszkanie na Śląsku a ciasnota  daje w kość,nawet ćwiczenia z dziećmi to karkołomna sprawa.Trzeba czekać,a czas pokarze co będzie.Moje zdrowie jest kiepskie nie mogę w nieskończoność odkładać operacji i mam tego świadomość tak samo jak ma  świadomość,że stawiam sobie bardzo trudne zadania,może z boku to tak nie wygląda…ale to wszystko nie będzie łatwe ale będę walczyć,dla chłopców.Moim celem jest stworzyć im bezpieczne i przyjazne warunki życia, mają tylko mnie  i kiedyś poradzą sobie sami tylko wtedy gdy ich wszystkiego nauczę pokarzę …W rodzinach gdzie jest choć jedno zdrowe dziecko, są inni bliscy sprawa nie jest tak dramatyczna.Dziś Piotruś jest w 2 ej klasie gimnazjum poprzedni rok szkolny minął jak błyskawica, obecny również tak minie.Za chwilę będzie koniec tej szkoły,już  myślę co dalej i tak mija całe życie.Rodzice zdrowych dzieci też mają takie troski, kim będą ich dzieci i jak będą żyć…a ja wielkich nadziei nie mam wiem jaki jest los niepełnosprawnych  po skończeniu szkoły.tylko nieliczni mają szansę znaleźć się na jakichś warsztatach, czy zajęciach,a  reszta..,czy ktoś zatrudni autystę,czy chłopcy będą  mieli pomoc…Czas kończyć te pisanie, bo  gorączka mnie męczy,ale jednym podsumuję,ja walczę nie dlatego,że jestem silna,że jestem odważna itd.ale dlatego,że jestem mamą i to jest mój  biznesplan , zrobić wszystko by chłopcy byli szczęśliwi:))

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Wakacje minęły, zamiast odpoczynku był to dla nas czas  trudny i pełen wyrzeczeń.Zaczęła  się szkoła, chłopcy od  nowa wchodzą w rytm, pierwszy tydzień,  to czas  organizacji  i w szkole i w domu.Pierwsze zadania domowe,kupowanie brakujących rzeczy.Bardzo  bym chciała pojechać na Śląsk  w czasie  ferii i odmalować mieszkanie, doprowadzić je do porządku.Wcześniej na to nie  liczę bo moja sytuacja finansowa po  lokatorach przez kilka miesięcy nie wróci do normy,a emocjonalnie jeszcze  dłużej.W tym miesiącu dużo długów  już spłaciłam , ogarnęłam szkołę  i bieżące opłaty teraz muszę  żyć   bardzo skromnie do  kolejnych zasiłków,ale staram się utrzymać dietę chłopcom.Żałuje ,że  nie mogę  kupić dzieciom suplementów,od  kilku miesięcy ich  nie mają,a to pomaga i w koncentracji i w trawieniu.Utrzymanie  diety to koszmarny wydatek.Jestem przygnębiona i zmęczona naszą sytuacją.Wiem jednak ,że  jedyne  wyjście to przetrwać ,bo czas nie stoi w miejscu i to co dziś  jest dla  mnie ciężkie kiedyś będzie tylko bladym wspomnieniem.Chłopcy wyrośli z ubrań i butów, wszystko trzeba kupować nowe.Czuję  się trochę jak  żołnierz  na wojnie…walka.To co  piszę  o naszej sytuacji nie jest czymś wyjątkowym.Jestem tylko samotną matką, tylko dwójki niepełnosprawnych dzieci  z autyzmem, zostałam tylko okradziona przez nieuczciwych lokatorów, którzy zniszczyli mi mieszkanie, nie robię nic nadzwyczajnego zostawiłam wszystko wyjechałam do Torunia  po to by moje dzieci miały dobrą szkołę i tak jest…tylko tyle…A dla mnie to wielki bój i nieprzespane ze stresu noce, zwątpienie które dopada nie  jeden raz…czy dam radę? Wiem,że mogła bym odpuścić, wrócić na Śląsk,posłać chłopców do szkoły gdzie traktowano by ich jak powietrze,albo im dokuczono ,lub wysłać do szkoły specjalnej,nawet dojazdy załatwić i mieć święty spokój…ale ja tak nie  chcę, bo dla  mnie Piotruś i Mateusz są najważniejsi, ich  radość, wyczuwalny spokój gdy wracają ze szkoły  jest   bezcenny.To szkoła integracyjna, uczą się tu zdrowe dzieci ,ale to szkoła wyspecjalizowana w autyzmie.Tu autyzm nie jest  tajemnicą, czymś co budzi strach.Tu nie tylko chłopcy ale i ja sama odczuwam pozytywną atmosferę.Więc muszę zrobić wszystko by moje dzieciaki  mogły się tu uczyć i zapewnić im to czego potrzebują,bo chłopaki są dla mnie najważniejsi:)))

 

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)

Muszę temu podołać…

Własnie  dostałam  zasiłki.30 sierpnia 500+.Powinnam się cieszyć ale zamiast tego  głowę mi rozsadza stres.Tyle  mam  długów,wydatków…że do końca roku nie wiem czy wyjdę na prostą(spadek po lokatorach)Ale pooowoli.Zawsze jest taki  punkt , od którego  zaczyna się zmieniać na lepsze,jakieś dno od którego  można się odbić w  górę.To wiem,ale stres nie  znika  od wiedzy… bo sytuacja jest  trudna.Trzeba  ją  przetrwać , cóż  innego można zrobić???Szkoła  w miarę ogarnięta,plecaki są, zeszyty  są.Trzeba  kupić po 2 pary spodni,buty na w-f  i  do chodzenia po szkole,garderoba górna…tu problem bo jakoś rękawy za  krótkie się  zrobiły:(Wychodzę z  założenia ,że nie  wszystko musi być  1  września,po woli….Najważniejsza jest dieta.Chłopcy  jej  nie mieli od czerwca  i bardzo źle to wpłynęło  na ich zdrowie, zachowanie ,sen…a  dieta niestety  kosztuje, do tego  suplementy.Muszę temu podołać:)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)