Wyprawa do lasu…

Dziś  byliśmy  w lesie, tak super mamy ,że do lasu ok 15 min drogi.Nazbieraliśmy grzybów.Spotkaliśmy żmiję,a   po  jakimś czasie jaszczurkę.Wracając do  domu jakiś wariat  mało nas nie zabił na pasach.Bardzo  to przeżywam, bo kiedyś też samochód  potrącił mnie na pasach  sytuacja bardzo  podobna jeden samochód się zatrzymał a na drugim  pasie nagle  z dużą prędkością wjechał  drugi  samochód.dosłownie  milimetry oddzielił nas  od tragedii.Do tej pory  czuję  w sercu przerażenie…gdyby mi zabił ten drań moje  dzieci:((

(14055648_950182445109698_1881287947_n

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Właściwie…

Właściwie…właściwie to zaglądam tu często,tylko nie wiem jak pisać.Mogła bym napisać krótko…czas przetrwania…czas który nie daje ukojenia moim nerwom,ale też czas, nadziei na to ,że będzie co raz lepiej.Nie w sierpniu jeszcze,nie we wrześniu…ale po woli.Chłopcy śpią, nakarmiłam psa…cisza.Cisza ,która sprawia,że tyle myśli, uczuć mnie boleśnie uderza.Lokatorzy…sprawa na policji…walka.A czy ja mam na to siłę?Czy nie wystarczy mi autyzm chłopców…autyzm to nie jest hasło dopisane zdrowym dzieciom.Ile bólu noszę w sercu z jego powodu…Piotruś mówi,mówi ,mówi, tylko niestety nie do mnie,mówi w przestrzeń, mówi jak by odtwarzano nagranie…ta sama treść, to samo ożywienie,ale bez związku z szarym zwykłym życiem.Taka moja Laleczka 170cm wzrostu, którą trzeba umyć,nakarmić, zdecydować kiedy ma iść na spacer,w co się ubrać…A Mateusz…nie zażartuj przy nim,nie nazwij go kwiatuszkiem, czy rybką…nie mów głośno,nie próbuj śpiewać…Czekaj na chwilę gdy chce być dotknięty…sam powie,,połóż rękę na głowę,, jeśli nie powie a się to zrobi…lepiej mieć w uszach zatyczki.Już nie mamy ani jednego krzesła w domu,napływy złości mojego dziecka skutecznie niszczą wszystko…więc cóż…bolesna prawda,z którą zwlekałam…Mateusz musi brać leki inaczej mnie kiedyś zabije:(Nie wiem…na razie wmawiam sobie,że to brak diety,suplementów ma taki efekt…Może jak wrócimy do diety, brzuch nie będzie go bolał, poprawi się stan skóry i znikną problemy ze snem…może wtedy będzie spokojniejszy…Moje biedne dzieci,jestem z nimi na co dzień i wiem ile cierpią…taki jest autyzm…autyzm , który więzi moje dzieci jak w najgorszym więzieniu.A ja mam tyle problemów,taki trudny czas…i jak tu wchodzę,to nie wiem jak o tym wszystkim pisać…Mieszanka wszystkich możliwych uczuć,ogromna siła, której nie ma, a jest…

thumbs_tapetki-169-150x150_800x600_320x240

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Ile zniosę…

Pies już w domu,przyniosłam go  z lecznicy przed  20ą.Za  wizytę wydałam mnóstwo kasy, pies teraz  nie może nic gryźć.Obecnie zaczyna już  reagować,ale jeszcze jest bardzo ,,pijany,,Mateusz  dziś 2 razy wpadł w szał…czy będę musiała  podawać mu leki,aby nie zrobił  krzywdy sobie lub innym?Takie pytanie chodzi  mi  po głowie…I  jeszcze lokatorzy.Dziś tymi 10ma złotymi upokorzyli  mnie strasznie.Walczyć z  nimi…trzeba  mieć siłę i kasę.Policja od  21 lipca  jeszcze ich nie znalazła.Teraz jedyne czego potrzebuję to pomoc, wsparcie,ale z drugiej strony bardzo mi  wstyd o to prosić.Ile  ja mogę znieść…ile pytam siebie.Tego nikt tu nie wie,ale ja teraz siedzę i ryczę,tak po cichu by dzieci nie zbudzić…bo ja na prawdę  nie chcę  wiele,tylko normalnego, spokojnego życia.

DSC_0063

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Ciężko mi:(

Dziś  zostałam strasznie upokorzona przez  moich lokatorów.Na pokrycie strat wysłali mi 10zł, tak 10 zł.

Odbiorca
JOANNA ZDZIENICKA
Z rachunku
………………………………………….
Nazwa banku
Bank Pekao S.A.
Oddział banku
I O. w Gliwicach
Nadawca
MAŁGORZATA ……
Kwota operacji
10,00 PLN
Tytułem
ZA STRATY W MIESZKAMIU PANI JOANNY­ ZDZIENNICKIEJ­ ­ ­
Data księgowania
16/08/2016
Data waluty
16/08/2016
Numer referencyjny
PHP0011950649231
Typ operacji
PRZELEW KRAJOWY MIĘDZYBANKOWY

Za  same skradzione rzeczy są mi winni po nad  2 tyś zł.

Tam gdzie są kropki ukryłam dane osobowe.

Mateusz wpadł w szał i uderzył  psa.Teraz  jest w lecznicy w narkozie.Mam po niego przyjść o 18tej.Nie wiem  za co zapłacę za  jego leczenie.Matti teraz  miał atak paniki.Udało  mi się go uspokoić i zasnął,a ja tu weszłam  aby napisać ,że  mi jest ogromnie ciężko.DSC_0062DSC_0061

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Rowery:)

Dziś  byliśmy   na rowerach z chłopakami,w Toruniu są ścieżki rowerowe, cudowny wynalazek.Jedyny problem to taki,że   ja  nie  mam roweru.Chłopcy na  swoich tójkołwcach jeżdżą bardzo szybko,co raz śmielej  a ja za nimi biegiem.Dziś dodatkowo wyrwał  mi się pies, prosto miedzy samochody,zerwał  mi przy tym dwie płytki paznokciowe.Krew ,ból…nieprzyjemne.Gdybym  miała rower  było by łatwiej ,mogli byśmy jeździć na wycieczki.Jednak jego brak nie oznacza,że będziemy siedzieć w domu.Dalej będę biegać  za moimi Skarbami.

DSC_0057

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Staram się:)

Dziś chłopcy  jeździli na rowerach,postanowiłam zabrać je do domu, ponieważ po tym jak zostałam okradziona na Śląsku ,nie mogłam przeżyć,że one  stoją w piwnicy.Teraz mamy tak ciasno,że….Ale cóż.Żałuję,że będąc  na Śląsku nie miałam  możliwości zrobienia więcej  niż zrobiłam.Cały czas  myślę  o brudnych ścianach,pełnych dziur, o oknach  bez firanek…To ,że na co  dzień  tam nas nie ma to prawda, ale  ja już taka jestem,że najszczęśliwsza była bym wtedy gdybym mogła  zamknąć za  sobą drzwi ze świadomością,że zostawiam czyste i zadbane mieszkanie.Bardzo  ciężko jest żyć  ze świadomością,że człowiek  nie ma  wpływu na tak wiele.Wczorajsze moje spotkanie  z  Panem  Prezydentem było takim kroczkiem  ku rozwiązaniu naszych problemów  mieszkaniowych.Na  prawdę kroczkiem nie  krokiem.Przed nami  daleka  droga , pewnie ok.10 letnia zanim dostaniemy mieszkanie komunalne w Toruniu.W  chwilach zwątpienia, myślę, wrócić na Śląsk…mieli byśmy  luźno  ładnie…ale co z tego.Po za tym chłopcy stracili  by tę dobrą szkołę,środowisko…Tu jest inne powietrze, bo tam gdzie mieszkaliśmy  jest powietrze  najgorsze na całym Śląsku,Katowice  mają lepsze powietrze.Nie  mogła bym chłopcom  tego zabrać.Zaciskam  zęby i wiem,że trzeba to  wytrzymać.Trzeba ale  to jest ciężkie.Obecnie po  sprawie z lokatorami  nie  potrafię się pozbierać finansowo.Nie potrafię pozbierać się ,a może jednak potrafię…Wszyscy  mi  mówią  poradzisz  sobie , jesteś dzielna, wytrzymasz …czasem  takie słowa zwyczajnie  bolą są jak  zimne sople rzucanie w serce,są takie obojętne.Ale  czasem  ktoś pomoże, wesprze dobrym słowem…to  bardzo  pomaga.Ja ciągle walczę,wiem,że tak  jak ostatnio na Śląsku , płacz  nic nie  da trzeba brać zadania za bary i do  przodu.Nie poddam się, ale nie zapominajcie o nas.Wierzę,że tak jak w  dzisiejszym komentarzu, do czekam  takiego  dnia gdy  będę wybierać meble i firanki do naszego domu.Wtedy  będę bardzo szczęśliwa,ale  czuję,że  to jeszcze daleko…choć może…Pan Prezydent powiedział  mi odwagi, głowa do góry…więc  trzeba mieć odwagę, trzeba głowę  podnosić do góry…Ale  autyzm chłopców, te warunki,te problemy…Czasem nie jestem silna.Mam nadzieję,że mnie zrozumiecie…Staram  się:)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

:)))

Dziś byłam na spotkaniu w sprawie mieszkania z  Panem Prezydentem ,a właściwie z całą komisją:)Na  koniec  powiedziano  mi…odwagi głowa do góry.Nie wiem co  będzie…wyniki będą w grudniu.Dziś  przedstawiłam moją sytuację, wiem,że  nie jestem  nikim wyjątkowym,ale wiem też,że  ta walka jest dla chłopców i Toruń  dla  chłopców i szkoła  w Toruniu dla chłopców i każdy  mój  dzień  jest  dla nich.Teraz  nie łatwa nasza sytuacja…ale miłość do moich dzieci dodaje  mi sił.Sił dodaje mi także każdy dobry  gest, dobre słowo:)))

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Życie…

Ostatni czas spędziłam na dokładnym przeglądzie  rzeczy chłopców.Najpierw  ubrania, okazuje się ,że chłopcy tak  szybko rosną,że  90% ubrań do wymiany na większe.Buty również trzeba kupić nowe.Jedynie kurtki tym razem są  dobre.Dziś zrobiłam porządek z rzeczami do szkoły.Najpoważniejszy zakup  to plecaki, poprzednie służyły chłopcom 3 lata.Piórniki, zeszyty,okładki…podręczniki  dostaną za darmo ze szkoły,ale trzeba je zaopatrzyć w  porządne okładki, gdyż na  koniec roku szkolnego  trzeba  je zwrócić  i wiele dzieci musiało  książki  odkupić.One  mają miękkie okładki, są bardzo delikatne dlatego koniecznie trzeba kupić  porządne okładki.Druga sprawa do materiały ,że tak nazwę współistniejące,a więc cyrkle, linijki, kleje, farby, bloki, papier kolorowy  itd.Samych zeszytów   w minionym roku szkolnym poszło 30 szt.Wszystko wyczyszczone, sprzątnięte…tylko teraz w którym banku dadzą  mi kredyt???Wiem, to brzmi zabawnie w mojej sytuacji bo…nigdzie.Po woli dochodzimy już do równowagi po Śląsku…Myślę,że to dobra cecha  mieć wszystko uporządkowane…a to co się działo w naszym życiu ostatnio  to był  huragan  emocjonalny.Dla mnie najważniejsi są chłopcy, dlatego nie zrezygnuję z Torunia i tej szkoły.Nie wiem czy uda nam się zostać tu na stałe,ale do puki takiej pewności nie ma, nie mogę pozbyć się mieszkania na Śląsku.Kto wynajmuje…wie ile to kosztuje, była bym głupia, gdybym dla wygody kilku lat, skazała  chłopców  na tułaczkę po stancjach do  końca ich życia.Tak…w sercu tli się nadzieja,że  dostaniemy w Toruniu mieszkanie komunalne,ale to jest w sercu.Realny świat jest surowy i ludzie czekają na samo wejście na listę mieszkaniową całymi latami.Trudne to wszystko,ale im więcej tych trudności, tym więcej pokory…pokory do życia, do siebie, do  przemijania.Obecnie  moja sytuacja jest bardzo trudna,ale nie tracę spokoju.Wiem,że to  nie moja wina…wiem też,że czas płynie i  nadejdzie taka chwila,że  te problemy  będą  w zapomnieniu,a nadejdą inne…Takie jest życie.Dobrze  jednak gdy  dzieli się je z kimś,nie samotnie.Chłopcy, ja  i autyzm jesteśmy ciągle razem,każdego dnia…jesteśmy rodziną.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)