Pisanie…

Wstydzę, się tego,że  w moich wpisach piszę tak a nie inaczej i tego,że proszę o pomoc.Chciała bym napisać wreszcie ,że mamy  dom,że  jest  tak normalnie jak u  …ludzi.Ale  wiem,że  to nie możliwe.Jestem za biedna aby  było normalnie.Czy wyjdzie  nam ta zamiana?Chyba,że  dostanę pożyczkę,ale kto pożyczy kasę niepracującej samotnej matce ,opiekunce chorych  dzieci.Pozostaje powrót na Śląsk,ale…za nim  to się stanie będę walczyć dlatego wczoraj poprosiłam tu o pomoc.Nie wiem ilu ludzi tu wchodzi i  czy ktoś zechce  pomóc,kiedyś  ktoś napisał: Komentarz: Pani blog to raczej kreacja niż szczerość, może trochę z choroby, może z samotności – ja tego nie wiem. Ale ze szczerością ma to niezbyt wiele wspólnego. Podobnie Pani wyobrażenie, że tłum internautów śledzi Pani bloga – było już o tym, że Pani licznik wskazuje wielokrotne wejścia z tego samego adresu ale Pani takie informacje ignoruje. Myślę, że podobnie jest z wejściami robotów lub automatycznego oprogramowania na Pani stronę – są zliczane jako wejścia realnych osób. Potem ma Pani błędne wrażenie, że 70 osób coś przeczytało a nikt nie skomentował. I zaczyna Pani ciskać gromami. Do kogo ? Do robotów ?  

Walczymy o dom w Toruniu.

17 stycznia spotkam się z ludźmi od zamiany mieszkania. -jestem zdecydowana  na zamianę,po mimo,że jest  w starej kamienicy, że  ogrzewanie piecowe, że wspólny przedpokój z sąsiadami,że stare okna,prowizoryczna łazienka(można zrobić extra,ale to kosztuje),że  jest zadłużone. Nie chcę wracać na Śląsk, chłopcy tu się dobrze czują,a   niski czynsz jest odpowiedni dla nas.W  blokach mieszka elita:) 31 stycznia  jedziemy na Śląsk.Muszę  doprowadzić  mieszkanie do porządku, ponieważ , w takim stanie w  jakim jest obecnie   nie  będę mogła go zdać (procedura).Muszę odmalować na biało wszystkie ściany, wstawić drzwi wewnętrzne  posprzątać.Chcę odkręcić  piec  gazowy  i zabrać  go do Torunia,ponieważ  jest potrzebny,a  tu  go nie ma. Spłata  długu jest  dla mnie najgorszą  sprawą ponieważ, moja administracja nie zgodzi się na zamianę jeśli chętni na nią ludzie  mają dług, jedyne wyjście  to  spłacić go przed złożeniem dokumentów.Niestety toruński ZGM nie zgadza się na spłatę w ratach.Nie  mam szansy pożyczyć nigdzie takiej sumy.I  tym się bardzo martwię. Inne koszty takie jak przeprowadzka, zakup niezbędnych mebli,rozłoży się w czasie  i dam sobie z tym radę. Nie przeraża  mnie stan mieszkania.Będę  płaciła bardzo mały czynsz i odkładała przynajmniej taką sumę jaką teraz płacę za wynajem stancji,Za kilka lat będę mogła zamienić się z kimś w bloku,kto ma  zadłużone mieszkanie.Bardzo dużo ludzi w ZGM ma zadłużone mieszkania,zamiana jest możliwa,ale nie z Torunia na Śląsk, tak ludzie nie chcą,a  na miejscu…czemu nie.Taki  mam plan.Zamianę tę traktuję jako wejście do zasobu ZGM.Innej drogi nie ma.Można składać wniosek i latami czekać na wejście na listę,a gwarancji,że dostanę lepsze mieszkanie nie ma.A tak  będę już mieszkanką Torunia,znajdę chłopcom lekarzy, nie będę taka rozbita miedzy Toruniem a Śląskiem.Potrzebuję pomocy i proszę o nią,ale nie  nastawiam się tylko na na czyjąś pomoc, sama walczę i  nie będę się  żalić,ale  włożę  wszystkie siły w  to by chłopcy mieli w Toruniu dom.Prosić o pomoc jest  wstyd,ale nie wtedy gdy walczy się w  dobrym celu.Mi zależy na tym, aby moje autystyczne  dzieci  mogły mieszkać  w Toruniu.Widzę,jak wiele w ich rozwoju zmienia się na plus.Szukam więc ludzi, którzy mnie wesprą w tej walce.Nie ukrywam nie jest  ona łatwa  i  finansowo i organizacyjne,ale  gdy 1,5 roku temu jechałam do Torunia czyż było lepiej…czy mogłam mieć pewność ,że ta szkoła będzie taką ,na jaką liczyłam?Ale  udało się,a lokatorzy…ile cierpienia przez nich…Dziś  mamy szansę  na dom w Toruniu, o którym tak marzymy,dlatego jeśli ktoś może nam pomóc, bardzo prosimy.  

….

Jestem wykończona.W  szkole  chłopom zaczęli dokuczać koledzy.Bardzo przykre  chwile przeżył najpierw Piotrek,a  teraz  Mateusz.Szkoła zareagowała , więc  mam nadzieję,że  to się nie powtórzy.Zamiana mieszkania…17  stycznia jestem umówiona aby je obejrzeć,ale do tej pory poznałam już dużo szczegółów.Pałac  to nie jest,a po nad 100letnia kamienica, wspólny korytarz  z sąsiadami, malutka kuchnia i łazienka.Ogrzewanie piecowe lub elektryczne,można  założyć gazowe, są  stare drewniane okna.Czynsz jest  mały, a  chcąc  mieszkać w Toruniu trzeba tę  ofertę   przyjąć, kto  ma kasę ten mieszka  lepiej a samotna matka  z 2ką chorych dzieci  nie kupi sobie pałacu.Prawda  na Śląsku mamy mieszkanie komunalne, ale  cóż po mieszkaniu, kiedy  nie ma  nic więcej dla chłopców.Są  chwile gdy jest  mi  już tak ciężko,że  chciała bym rzucić wszystko, wrócić na Śląsk i ryczeć , tak właśnie, wyć …Dziś  byłam w liceum integracyjnym , Piotrek  jest w 2kl gimnazjum, czas leci  tak szybko,że  trzeba myśleć co dalej.Są  dwa  wyjścia, szkoła specjalna, do której syn nie chce iść, bo  ma uraz z przeszłości,albo liceum w którym będzie miał bardzo  trudno,ale chciał by tam trafić.Niestety w liceum powiedziano mi dziś,że  szkoła nastawiona jest na dzieci z wadą  słuchu i wzroku a nie autyzm  i  przy rekrutacji dzieci  z autyzmem będą brane na końcu czyli taki jak zwykle,,,może będzie miejsce, może nie…Mateusz  jest  w 5kl czeka  go jeszcze kl 6, 7, 8,Piotrkowi pozostaje pół roku drugiej kl, i cała trzecia gimnazjum.Więc  znalezienie  mu szkoły  jest  dla  mnie bardzo ważne, nie mogę o tym myśleć pod koniec 3 klasy:(Tak więc brak stabilizacji, brak pewności.Gdy  zaczną się ferie jedziemy na Śląsk,szczerze…to ostatnie miejsce gdzie  chciała bym  jechać.Czeka  mnie tam dużo pracy, bo trzeba wreszcie posprzątać po lokatorach,Będę robić remont, sprzątać…walczyć,ale czy pisać…Łatwo jest  mnie oceniać, krytykować,ale  to  moje życie  jest  na prawdę trudne.Przyjechałam do Torunia dla szkoły, chłopcy robią postępy, powietrze  jest czystsze,większe miasto…ale  wynajem jest  drogi ,a brak domu to brak stabilizacji.Co mogę  zrobić..szukać  pomocy walić do drzwi…ale  nie mam już na to siły.Nie  można żyć dalej  w takim stresie muszę  się poddać  tylko pytanie, jak…co wybrać  czy wrócić na Śląsk,zabrać chłopcom wszystko, czy zamienić się na byle jakie mieszkanie, czy  też  dalej  tkwić na stancji i płacić ogromne pieniądze komuś …Zamiana  nie przeraża mnie w tym sensie,że jest stare mieszkanie,ale to  że mieszkanie do zamiany w Toruniu jest zadłużone na kilka tyś zł.Moja administracja na Śląsku nie zgodzi się na zamianę z długiem,więc  chcąc się zamienić, muszę ten dług spłacić.Człowiek chętny na zamianę tego nie zrobi,a  ja chcąc  się  z nim zamienić muszę.Tylko pytanie jak?Jeśli zrezygnuję z  zamiany to dalej będziemy wynajmować a im dłużej w Toruniu  tym bardziej skrzywdzę chłopców powrotem na Śląsk.Liczenie,że dostaniemy się na listę  mieszkaniową szybciej niż za 10 lat jest  żałosne,a wynajmować mieszkanie po skończeniu przez  chłopców tej szkoły również.To pisanie jest bez sensu,nie dziwcie się jeśli jutro bloga nie będzie.Wstyd  mi o tym pisać.Przerasta  mnie to wszystko , pragnę  jedynie dać moim dzieciom dom, bezpieczeństwo, spokój,a  nic  mi nie wychodzi, walczę o to co inni mają z marszu  i  ciągle żyję w poczuciu, że   to jest dla mnie nie osiągalne.Tak to jest prawda.

Dla chłopców:)))

Dziś  Mateusz  był  na kolędzie,wrócił bardzo zmęczony,odrobiliśmy lekcje  wczoraj,więc teraz  mają wolne.Gdy  dostałam inf.że  kolęda się  kończy  poszłam po  syna.Wieczór, zimno,więc  to oczywiste,że  poszłam.I  gdy  tak szłam wśród lasu  bloków,okien pełnych światła, balkonów migających  kolorami lampek…czułam się gorsza i to dużo gorsza,gdyż  na taki  balkon  i dom nigdy  nie będzie  mnie stać.Wreszcie  gdy z bloku wyszedł mój syn…i przyczłapał do  mnie  taki zmęczony,pomyślałam ale…nikt nawet ci z najpiękniejszymi  mieszkaniami  nie mają  mojego synka, który  teraz przyszedł  do  mnie taki ufny, taki  mój:)Takie jest macierzyństwo…działa jak najlepsze znieczulenie,1000 razy  szybciej stawia człowieka na nogi niż kawa,potrafi  wykrzesać  takie siły  jakich nic innego nie wzbudzi.Ja  przez moje życie  wiele się nacierpiałam,czasem nawet  przez  samą siebie po człowiek nie jeden raz toczy  największą walkę właśnie ze sobą.To  jednak dzieci  są  moją siłą.Dziś  moja sytuacja, przypomina dryfowanie na środku oceanu.Nie widzę brzegu, nie wiem czy  nadejdzie pomoc, nie wiem gdzie jest brzeg,ani  tego,co  na nim zastanę.Tylko dzieci  są  dla  mnie   takimi  gwiazdeczkami ,motywuje  mnie to,że  dla nich muszę  być bezpiecznym portem.Wczoraj  napisałam tu  jak bardzo przeżywam naszą sytuację.Tak ogromnie  bym chciała, by  chłopcy mieli ciepły, bezpieczny  dom, uczyli się  w bezpiecznej i przyjaznej szkole  i kiedyś  mogli spokojnie żyć.Dlatego  walczę, płaczę, narzekam ,ale  walczę.Za  22 dni jedziemy na Śląsk,dwa  tygodnie ferii  to czas  na porządkowanie tam wszystkiego,a kto wie…może będzie to też czas  załatwiania formalności dotyczących zamiany mieszkania.Zamiana  nie jest jeszcze przesądzona.Jeżeli to będzie dobre dla chłopców, to się zmienię.Wszystko , co robię to dla chłopców:)))

A…nie chce mi się pisać,Czemu  bo utknęłam w takim psychicznym, emocjonalnym i działaniowym zawieszeniu.Zamiana  mieszkania-czekam, jak Właściciel będzie w Polsce będzie  można oglądać,liczyć wady i zalety  i coś  robić.Mieszkanie na Śląsku, przy ew.zamianie sprawdzają stan lokalu ,jeśli go  nie poprawię o zamianie mogę pomarzyć, tym czasem sama  nie wiele zrobię i kasy mam malutko.W  szkole…Piotr  po gimnazjum ma  iść do szkoły specjalnej, jak się dowiedział wpadł w taką rozpacz,że od czwartku nie może dojść do siebie.Do  liceum się nie nadaje.Chciałam wydłużyć mu etap edukacyjny w obecnej 2kl.aby  dłużej pobył w tej szkole i stawiam na zachowania społeczne i samodzielność, bardziej jak na oceny.A  tu  zbliża się półrocze, maraton klasówkowy  u obu chłopców.Mateusz  porobił  dziury  we wszystkich spodniach i bluzkach, i to tak,że  mało co da się naprawić,po prostu sito.Pranie zebrane leżało w łazience  no i kto by przypuszczał:(Więc nie wiem co z zamianą mieszkania, co z remontem, co z dalszą edukacją Piotrka, co z ubraniami Mateusza.Teraz  trza pisać rozprawkę a  ja  już głowy nie mam ku temu.Czuję się taka przygnieciona tym wszystkim.Gdyby  życie było prostsze…Za  23  dni jedziemy na Śląsk,a  mnie już dziś paraliżuje  strach na samą myśl, co tam mnie czeka.Dlatego  nie chce mi się pisać wolę  milczeć,bo pisanie wtedy ma sens gdy jest  ciekawe,a  co jest ciekawego w  tym, co napisałam?

Pod kamieniami…życia

Zamiana mieszkania stanęła  pod znakiem zapytania, ponieważ  Osoba, chętna  na zamianę jest  po nad 1500 km od  Torunia.Jeżeli coś  z tym ruszy napiszę.Na dzień dzisiejszy wiem jak wygląda  ta kamienica,wiem że ogrzewanie jest na węgiel, lub elektrycznie,że jest licznik na kartę,że są dwie taryfy prądu,że  jest doprowadzony gaz,ale nie ma licznika gazu,że  na podłogach są stare deski,okna drewniane, rozwalona łazienka.Moja  administracja nie zgadza się też na zamianę jeżeli osoba ma  długi, trzeba  im podać czy  w poprzednim miejscu ma długi czy nie,jak ma to zamiana pa pa.Kaucja, przeprowadzka i oczywiście o zamianie nie mam mowy jeśli mieszkanie nie będzie u mnie doprowadzone do porządku bo  przed zamianą  muszę mieszkanie zdać  i będą  sprawdzać jego stan, musi  być dobry.Więc  muszę zamontować drzwi do kuchni,pokoju,naprawić ściany  i pomalować.Po  za tym czeka mnie sprzątnie generalne piwnicy  mycie okien …moja prawa ręka dużo mi w tym nie pomoże,a kast nie mam.Bez  kasy  nie mam co myśleć o zamianie i o czymkolwiek.Wiem…to mieszkanie to nie szczyt marzeń,ale  czynsz  mały  i gdyby zamiana się udała ,a ja nie musiała  bym płacić za mieszkanie na Śląsku i w  Toruniu za stancję, to było by mnie stać na odkładnie pewnej kwoty co miesiąc i za jakiś czas zamienić się na inne lepsze mieszkanie komunalne  w bloku.Bardzo dużo ludzi w biurze zamiany ma mieszkania zadłużone i zamieniło by się za to na inne,ale…nie na Śląsk, jedynie  w Toruniu na Toruń.Tak to widzę, jednak jak  mam pokonać te wszystkie problemy, nie mam już siły prosić o pomoc,nawet  pisać.Wczoraj wykasowałam bloga.Czuję się jak  by mi  na plecy ktoś założył wór kamieni,ale  cięższy niż zwykle.

Przed finiszem…

Fakt  zamiany mieszkania staje się rzeczywistością,a  remont  mieszkania na Śląsku pilną koniecznością,I  znów  jak refren w  piosence…za co to zrobić.Remont, przeprowadzka (dwie  -ze Ślaska i ze stancji w Toruniu), cała  procedura zamiany…to  jest  to co prze de mną.Finał jest  cudowny,będziemy u siebie,będziemy płacić  niski czynsz, będziemy mieli dom..o to przecież walczę,o tym piszę tu od po miesięcy.Czy dam  radę?Muszę, bo to dla chłopców.Wczoraj  kontaktowali się ze mną  Ludzie chętni do zamiany.Postanowiłam się tym podzielić, bo  to dla mnie ogromne szczęście, spełnienie marzeń.Niestety  przysłaniają mi je przeszkody , które  mam,a więc przede wszystkim koszta jakie mnie czekają.Remont mieszkania na Śląsku już za miesiąc, potem procedura zamiany,potem przeprowadzka ze Śląska, trzeba za to mieszkanie wpłacić kaucję i jest tam 3 tyś długu.Niestety  ja nie mam na to kasy, będę  więc  prosić gdzie się da o pomoc.To jest jak finisz  w  wyścigu, ostatnia prosta,blisko meta,ale  ten ostatni kawałek wymaga największego wysiłku.Czy się boję?Tak po ludzku,ogromnie, bo na kogo  mogę liczyć?Tam są  2 pokoje jeden ma aż 20 mkw.chłopcy będą  mieli raj.Jeżeli  możecie pomóżcie mi  na zrzutce, remont mieszkania na śląsku i koszt przeprowadzki,to moje największe  trudności, resztę dam radę sama.Meble  po woli sobie kupię, gdy już tam zamieszkamy, tak samo inne rzeczy,a  na razie prze de mną remont.Jeżeli  go nie zrobię, ludzie się ze mną nie zamienią,mogę to  zrobić w ferie , aby chłopcy nie opuszczali szkoły.roboty jest  mnóstwo, może  znajdzie się ktoś kto zechce mi pomóc.

Strona 1 z 1712345...Ostatnia »