Chorobowo.

Dopadło mnie zapalenie płuc,ledwie  łażę,myślę…żyję.W  dodatku  lekarz  prawie  zmusił  mnie  do pójścia  do  szpitala, od  maja  2013  wiem,że  powinnam tam być i poddać  się operacji ale  z  powodu chłopców, ciężko mi się zorganizować,a  może  bardziej  przez  moją niestabilną sytuację.Wczoraj  do Piotrusia  przyszła Pani z wolontariatu  i  gdy  ja  z  Mateuszem  byłam w kuchni oni  zgłębiali  matematykę.Ku mojej radości  syn  bardzo  dobrze  to przyjął.Piotrek  w  tym roku powinien mieć Sakrament Bierzmowania,w  najbliższą  niedzielę będzie pierwsze spotkanie.Jako,że  my nietutejsi  trzeba zgodę od proboszcza  ze Ślaska  i  takie  tam formalności.Największy problem to  brak świadka, no bo z klasy się nie da, wszyscy są  przed Bierzmowaniem,rodziny brak,znajomych odpowiednich   brak.Niby  mały problem,a jednak:(((.Jak pisałam czuję się  fatalnie,ale  na  szczęście  udało się  spakować  plecaki, odrobić  lekcje , w mieszkaniu  czysto obiad  ugotowany…Mimo choroby nikt mnie nie zastąpi ,nawet  z psem trzeba wyjść,ale  przetrwam.Dziś  nie mam już  siły na  nic, Mateusz  czyta, Piotrek  krąży by zabrać  mi laptopa  więc trza  kończyć to pisanie:)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *