Szare moje zmagania…

Był właściciel mieszkania no i tyle mojej kasy…Co trzeba popłaciłam a teraz znów do 25, 26 sierpnia trening przetrwania.Szczerze…mam dość takiego życia, tak bym chciała aby się to skończyło,ale co zrobić jak się chce posyłać dzieci do lepszej szkoły?Czasem myślę,że dalej nie dam rady.Zwł. gdy idę do sklepu a tam ceny z innej planety.Chcąc kupić chłopcom to co ma jakąś wartość a nie bezwartościowe wędliny np. trzeba sypnąć groszem i tak ze wszystkim…Chłopcy weszli w taki wiek,że jedzą dużo i jak kupię królika upiekę część na kanapki to hop i już nie ma.A taki królik od hodowcy to prawie 100 zł.Dzielę część na obiady, część na kanapki w miesiącu jeden nie starcza.Te sklepowe mrożone nie są dobre, Mateusz ma po nich problemy już dobrze sprawdziłam.Kiedyś na Śląsku kupowałam prywatnie od hodowcy i tu też tak muszę.Wieprzowina, woły i cielaki oraz ptasi drób szkodzi, królik nie.Nie wiem jak z baranami, bo tylko raz kiedyś kupowałam ale mały mówił ,że śmierdzi i nie chciał jeść.To była jagnięcina droga bardzo.Już dawałam zwykłe jedzenie , myślałam sobie jest dobrze,ale w lipcu wizyta lekarska i kubeł zimnej wody…dieta ma być, badania trzeba robić, wątroba w kiepskim stanie…Eh.więc wróciłam do diety, liczę białko tak jak cukrzyk cukier i tak to jest.Chłopcy się podzielili Piotrek ma jedną nerkę która słabo pracuje,a Mateusz ma problem z wątrobą i hormonami, jelitami.Obaj mają autyzm.No a teraz jeszcze szkoła…wydatki szkolne kończy się orzeczenie a jak się skończy kasy będzie mniej przez 2 miesiące te najgorętsze w szkole.Czasem myślę,że jak na mnie to za wiele, szukam więc pożyczki, takiej co mi pozwoli to wszystko ogarnąć.Tylko na świadczenie pielęgnacyjne nie chcą nawet słuchać,Chwilówki owszem,ale co mi pomoże kasa , którą za 30 dni muszę oddać w całości:(Co innego pożyczka w banku z ratą miesięczną w ludzkiej wysokości.I to boli mnie najbardziej,że przez to,że zajmuję się moimi chorymi dziećmi najlepiej jak umiem jest człowiekiem gorszej kategorii,bo nie pracuję.Złości mnie też to ile razy pomyślę o tej szkolnej gehennie na Śląsku… dlaczego w całym kraju dzieci z autyzmem i innymi problemami nie maja takich samych warunków, takiej samej pomocy i zrozumienia.Czemu to ja musiałam jechać w Polskę by chłopcy mieli dobrą szkołę,a nie nauczyciel , czy dyrektor za pracą, który problemy mojego dziecka miał…Czasem jestem dumna,że udało mi się dać chłopcom tę szkołę,że choć ciężko nie zalegam z opatami,że mam czysto w mieszkaniu,że daję radę i tak inni to widzą,Może to brzydko się chwalić,ale myślę,że nie jedna osoba w mojej sytuacji by się załamała.Trudno po prostu to wszystko opisać ile na głowie ma samotna matka bez wsparcia i z 2ką niepełnosprawnych dzieci, jak czasem chciała bym odpocząć,a tu za dnia troska ,a w nocy …też troska i udręczone moje serce.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

2 thoughts on “Szare moje zmagania…

  1. Ma sie Pani czym chwalic wiec prosze to robic…Wielu ludzi Pania podziwia…Pozdrowienia

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    1. No wstyd się chwalić…czasem czuję satysfakcję,że mimo wszystko lezę wciąż na przód.Bo co ukrywać łatwo nie jest.Nie jeden raz wydaje mi się ,że dalej nie pociągnę tej sytuacji.Serdecznie pozdrawiam.

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: 0 (from 0 votes)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *