Szkoło szkoło:)

Drugi  dzień  w szkole…Piotrek miał sprawdzian z matematyki  sprawdzający wiadomości  z  2 kl.Wczoraj  do późna powtarzaliśmy  więc   potęgi, układy  równać pola i objętości figur geometrycznych itd.Szkoła jak  kubeł  zimnej  wody…Plan  podany, lekcje trzeba odrabiać, wiedzę wkuwać i tyle.Dziś  Mateusz  miał  rozpoczęcie roku szkolnego w  szkole muzycznej, znamy już wstępny plan zajęć  i  chyba  poradzimy.W piątek do  Piotrka  przyjdzie Wolontariusz,będzie  pomagał  mu  w lekcjach.W  czasie  wakacji udało mi się zdobyć drukarkę ze skanerem  i jest  to  dla nas coś  cudownego, ponieważ  Piotruś pisze  niezbyt czytelnie i  trudno  mu się z  tego uczyć.Do tej pory uczył  się  z laptopa   i nikt w tym czasie nie mógł  z niego korzystać.Teraz  mogę mu potrzebne treści  wydrukować, czy zeskanować  z innego zeszytu kolegi.Jedyny problem to cena tuszy,ale  na staram się oszczędzać.Dziś tylko o szkole, reszta  spraw mi się nie układa, chce się płakać  i  nie mam siły o  tym pisać obecnie.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 5.0/5 (1 vote cast)
Szkoło szkoło:), 5.0 out of 5 based on 1 rating

4 thoughts on “Szkoło szkoło:)

  1. czego Pani potrzebuje, może jakieś rzeczy dla dzieciaków, może coś bym mogł wysłać do Państwa co zalega mi w domu i jest zbędne

    VA:F [1.9.22_1171]
    Rating: 0 (from 0 votes)
    1. Naszym największym problemem jest brak mieszkania.To,które wynajmuję jest bardzo ciasne.Jest pokój 4m70cm długi ale 2 m 5cm szeroki.Po jednej stronie chłopcy mają miejsce do nauki , na wąskiej ścianie mamy szafę a na drugiej ścianie nasze spanie.Wieczorem gdy rozłoży się spanie nie ma możliwości aby przejść inaczej jak po łóżku, podłogi do chodzenia nie ma.W dzień jest nieco luźniej,ale aby w jednej szafie ułożyć ubrania 3ch osób, pościel ręczniki, zrobić miejsce na podręczniki i zeszyty itd, na prawdę jest to wyczyn.Gdyby to było moje mieszanie można było by ,,dobrać meble tak aby było bardziej funkcjonalnie.Między chłopcami dochodzi do częstych spięć z tej ciasnoty, każdy chce być sam, mieć ciszę, spokój a tu niestety.Chciałam wynająć inne mieszkanie, bo to obecne znalazłam z daleka, gdy jeszcze mieszkaliśmy na Śląsku i nie znałam miasta.Kierowałam się bliskością szkoły.Ogłoszeń jest bardzo jednak ludzie nie chcą wynajmować samotnej matce, która nie pracuje jest na zasiłkach i ma dwoje dzieci,a jeszcze chore, do tego mamy psa co stanowi jeszcze dodatkowy problem.Jednak gdy znajdę odpowiednie mieszkanie to jest ono droższe od obecnego na początek trzeba mieć pieniądze na kaucję i przeprowadzka.Prawie rok temu złamałam rękę i nie jest ona tak sprawna po operacji jak kiedyś, często nie mogę utrzymać nawet garnka z wodą,bo tracę czucie.Przeprowadzka wymaga więc wynajęcia samochodu i kogoś kto pomoże nosić cięższe rzeczy.Musiała bym mieć jakieś 3 tyś aby temu podołać,a ja nie mam jak odłożyć na to pieniędzy.Moje zasiłki są uzależnione od orzeczeń chłopców o niepełnosprawności.Obecnie kończy się ważność orzeczenia Mateusza.Na samym początku września jeździłam na Śląsk by złożyć wniosek w orzecznictwie, niestety lekarza nie było i nie wypisał nam wniosku.Po kontakcie jest dogadane,że lekarz sam złoży nasz wniosek w orzecznictwie 11 września.Komisja będzie w listopadzie,a potem oczekiwanie na orzeczenie i złożenie w zasiłkowie.To mnie dobija bo obecnie gdy mam całe zasiłki po opłatach zostaje mi na życie mniej niż 1000zł teraz będzie jeszcze mniej.Opisałam to dlatego aby wytłumaczyć,że choć bym chciała nie mam gdzie trzymać rzeczy, bo wiele by się przydało ale nie ma gdzie przechowywać.Moim ogromnym problemem jest mieszkanie na Śląsku.Wiem,że dostała bym zgodę na jego podnajem kolejny raz,ale się panicznie boję przechodzić drugi raz tego co z tamtymi ludźmi.Chłopcy nie chcą tam jeździć,ani mieszkać.Każdy wyjazd z nimi to protesty,płacz.Mamy tam meldunek a to potrzebne np. w orzecznictwie.Głównym powodem dla którego z niego nie rezygnuję to lęk przed tym,że nie będzie mnie stać by wynajmować od ludzi.Obecnie zasiłki mi na to pozwalają,ale one nie są czymś stałym na lata.Ich wysokość i w ogóle to,że są zależy do orzeczenia, wieku dziecka itd.Chłopcy dorastają i gdy skończą naukę nie wiem czy dostaną rentę czy będzie ona stała.Przy ich funkcjonowaniu o pracę będzie trudno.Moje zdrowie się sypie,nie wiem ile pożyję.Do puki jestem to staję się dla nich tarczą biorąc na siebie wszystkie problemy a oni są bezpieczni,ale gdy mnie zabraknie zostaną zupełnie sami.Tamto mieszkanie nie jest dziedziczone tak z biegu.Po mojej śmierci chłopcy musieli by iść do Sądu i przez Sąd załatwiać możliwość pozostania w tym mieszkaniu.Sami tego nie zrobią, trzeba aby pomogli im ludzie,a dziś jak wiadomo aby coś załatwić trzeba walczyć, chłopcy tego nie potrafią.Tak więc ani tam ani tu w Toruniu nie mamy pewnego bezpiecznego domu, nie mamy żadnego zabezpieczenia i żyjemy z dnia na dzień.Tu w Toruniu spotykamy wielu życzliwych ludzi, chłopcy mają super szkołę, środowisko, wiem,że gdyby mnie zabrakło nie pozostali by sami sobie, bo dużo jest takich miejsc gdzie ludzie niepełnosprawni mogą liczyć na pomoc np.wolontariusza.Tak więc moja sytuacja jest dla mnie beznadziejna.Jedyna maleńka iskierka to mieszkanie plus, gdybyśmy się dostali do tego programu, mogła bym zrezygnować z mieszkania na Śląsku i wynajmu a mieli byśmy wreszcie swoje miejsce na ziemie, choć też to kosztuje jednak dało by na poczucie stabilizacji , bezpieczeństwa…normalności.A że wątpię aby to się udało dlatego zakładam zbiórkę na mieszkanie w Toruniu.Wiem,że są ludzie którym to mocno przeszkadza,ale ja to robię dla chłopców.

      VN:F [1.9.22_1171]
      Rating: -1 (from 1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *