Trzyma mnie wiara.

Ostatnio takie u nas zamieszanie,że nawet trudno pisać.Na Śląsku awaria, nagły wyjazd, na zrzutce udało się zebrać trochę grosza, więc poszukiwanie miejsca na wakacyjny wyjazd.Lekarz skierował mnie na dodatkową rehabilitację ręki.Podjęliśmy też takie codzienne chodzenie do kościoła w intencji mieszkania,aby stał się cud bo wydaje mi się ,że gdyby było mieszkanie, to wszystko miało by inny obraz,ale na dziś nie mam na to nadziei,Dziś w kościele podszedł do nas Ks Proboszcz i pytał czy po wakacjach chłopcy będą służyć w ministrantach,Za nami już połowa wakacji , czas przygotowań do szkoły ,kupowanie zeszytów, plecaków, butów, spodni itd.Mateusz dodatkowo będzie dojeżdżał do szkoły muzycznej, trzeba ogarnąć dojazdy, opiekę nad Piotrkiem, odrabianie lekcji.Robię duży plan dla każdego z chłopców,aby na nim dokładnie rozpisać zajęcia, obowiązki,W sierpniu jeszcze czeka nas wizyta u stomatologa chłopców, wyjazd na wakacje na tydzień,potem badania Piotrka nerek .Tak więc jestem ciągle w ruchu ciągle coś się dzieje i mam nadzieję,że wszystkiemu podołam,a potem tylko komisja o niepełnosprawności i może w październiku będzie czas na wyciszenie, na spokój.Choć …czas pokarze.Mój największy problem to brak mieszkania w Toruniu i życie na wynajmie.Tak dużo to kosztuje ,że na życie mało zostaje i trzeba wiecznie liczyć, kalkulować wybierać.Wiem jednak ,że dla chłopców zniosę i wynajmowanie i każdy trud, bo dobra szkoła jest bardzo ważna.Wiem też ,że gdy po ludzku nie ma szansy na rozwiązanie to trzeba zwrócić się z ufnością ku Bogu, to W Nim pokładamy nadzieję,że nasze życie będzie wreszcie spokojne i stabilne.

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/5 (0 votes cast)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *